ccc

 

Teren placówki

Gmina Łopuszno w granicach z II RP

     W okresie międzywojennym gmina obejmowała następujące miejscowości: Sarbice, Krężołek, Olszówka, Józefina, Krężołek, Czałczyn, Wielebnów, Jasień, Antonielów, Jedle, Eustachów, Grabownica, Marianów, Czartoszowy i oczywiście Łopuszno które było siedzibą gminy.
     Od początku okupacji Wójtem Gminy był mieszkający we wsi Jedle Władysław Kaczmarczyk. Został przez Niemców aresztowany 19 marca 1942 r. Najpierw osadzono go w więzieniu w Kielcach, a ostatecznie zesłano go do obozu koncentracyjnego. Funkcję wójta objął po nim Adolf Thiel, niemiecki kolonista, volksdeutsch z Marianowa.

Koloniści niemieccy

      Na terenie gminy mieszkała liczna grupa osób pochodzenia niemieckiego tzw. koloniści niemieccy. Po I wojnie światowej społeczność ta liczyła 711 osób i stanowiła obok Kielc jedno z największych skupisk na terenie Kielecczyzny. W kwietniu 1938 r. Niemcy mieszkali w następujących miejscowościach: Antonielowie – 415, Karolinowie – 126, Eustachowie – 175, Marianowie – 71, Zasłońcu – 16, Ludwikowie – 34 i Łopusznie – 24. Podczas okupacji niemieckiej duża część z nich współpracowała z najeźdźcą. Służyli w różnych formacjach policji, ale największe usługi przynieśli okupantowi jako konfidenci. Z biegiem czasu kolonistów z młodszych roczników powoływano do niemieckiego wojska co ostudziło nieco ich mordercze zapędy. W lipcu 1944 r. wszyscy zostali ewakuowani na zachód.

Żydzi

     We wrześniu 1939 roku mieszkało w Łopusznie około 625 Żydów. Od 29 marca 1941 r., po konferencji odbytej w Radomiu, gubernator Dystryktu Radom, Karl Lasch, polecił umieszczać Żydów w specjalnych dzielnicach mieszkaniowych. W wyniku tych decyzji do Łopuszna zaczęli zjeżdżać, pod przymusem, Żydzi z okolicy. W marcu 1942 roku ludność ta liczyła około 1077 osób. We wrześniu tegoż roku Żydzi zostali zmuszeni do opuszczenia Łopuszna. Skierowano ich do Chęcin, stamtąd trafili do obozu zagłady w Treblince.

Tajne nauczanie

Jan Rubik - kierownik szkoły w Łopusznie

     Jesienią 1939 roku, zgodnie z zarządzeniem okupanta, z programów szkolnych wyeliminowano geografię, historię, język polski i literaturę. Niedługo na potrzeby nauki dzieci niemieckich kolonistów zabrano także nowy budynek szkoły (ukończony w 1938 roku) przy ulicy Strażackiej. Dzieci polskie przeniesiono do o wiele mniejszego, starszego, stojącego tuż przy ulicy. Obie szkoły odgrodzono.
     Z programu nauczania okupant usunął wiele przedmiotów, które uczniowie (przynajmniej cześć z ich) nadrabiała podczas tajnego nauczania tzw. tajne komplety. Początkowo nauka zakazanych przedmiotów miała harakter oddolny, ale bardzo szybko została włączona w struktury Polskiego Państwa Podziemnego.

     Tajne nauczanie rozwija się także w Łopusznie od 1940 roku. Jego prekursorem jest zapewne Aleksander Golka który jest kierownikiem szkoły do października 1940 r. (przechodzi do pracy w innym miejscu). Kolejnym kierownikiem polskiej szkoły jest Jan Rubik, który został aresztowany 19 marca 1942 roku ale nie było to związane z tajnym nauczaniem. Wreszcie nauczycielem pełniącym obowiązki kierownika została Natalia Żurowska, która podjęła tajne nauczanie już w 1940 roku a także pod pseudonimem „Hanka” działała w AK. Z biegiem czasu tajne nauczanie w Łopusznie było prowadzone na szczeblu szkoły powszechnej, a następnie pierwszych klas gimnazjum. W tajnym nauczaniu uczestniczyło około 80 dzieci.
     Osoby które prowadziły zajęcia podczas tajnych kompletów (spis alfabetyczny): Lucjan Czechowski, Aleksander Golka, Zofia Kowalska, Józef Lenartowski, Stanisława Majcher, Stefan Majcher, ks. Bolesław Postuła, Jadwiga Przeniosło, Jan Rubik, Mieczysław Stęplewski, Zofia Zatońska, Natalia Żurowska.

Placówka Łopuszno

Jesienią 1939 roku Roman Kowalczyk „Konrad” mieszkający w Snochowicach rozpoczął działania nad powołaniem Placówki Łopuszno Służby Zwycięstwu Polsce (właściwie był to już Związek Walki Zbrojnej). 

Mieczysław Stęplewski "Sergiusz" - zdjęcie przedwojenne

Na początku 1940 roku powołano placówkę która swoim zasięgiem objęła Gminę Łopuszno, a w konspiracyjnej strukturze otrzymała kryptonim „Rola”.
Komendant Placówki przez cały czas okupacji był: Mieczysław Stęplewski „Sergiusz”,
Zastępca Komendanta: Gajek Leon „Sęk”,

     Niestety nie wiemy jaki był podział funkcji w komendzie Placówki, ale postaramy się przybliżyć osoby, które pełniły odpowiedzialne funkcje i być może były w komendzie:

Legalizacja

     W urzędzie Gminy Łopuszno był zatrudniony Tadeusz Rubik, który pod pseudonimem „Jastrząb” był żołnierzem AK. Był on odpowiedzialny za wysyłkę młodzieży na roboty do Niemiec. Nawiązał kontakt ze swoim kolegą z Kielc Janem Riedlem, który pracował w kieleckim Arbeitsamcie Urząd Pracy) i uzyskiwał stamtąd nazwiska osób jadących na roboty na ochotnika. Wpisywali je na listę wysyłanych przymusowo co pozwalało na wystawianie nakazu wyjazdu dla mniejszej ilości osób. Robił to razem z kolejnym żołnierzem konspiracji. Był to Władysław Nieruchaj, pracownik gminy, wysiedlony z Bydgoszczy. 
     Na terenie gminy podbijano też niemiecką pieczątką niewypełnione druki okupacyjnych dowodów osobistych (pozwalało to później na legalizację konspiratorów). Robił to Władysław Nieruchaj. Przekonał on wójta gminy, aby do pobijania dokumentów przyjeżdżał z Kielc specjalny urzędnik. W dniach kiedy tak się działo niemiecki urzędnik i wójt (był nim wtedy Adolf Thiel, volksdeutsch z Marianowa) goszczeni byli alkoholem. Zajęci libacją pozwalali polskim urzędnikom podbijać dokumenty także te które trafiały później do konspiracji. W ten sposób dokumenty legalizacyjne uzyskał np. Roman Kowalczyk „Konrad”.

Dywersja

Tadeusz Rubik "Jastrząb" - urzędnik gminny.

     Na terenie Placówki działała grupa dywersyjna, ale być może funkcjonowała ona w strukturach Podobwodu. Jej dowódcą był prawdopodobnie Władysław Nieruchaj "Wilk", zatrudniony w Urzędzie Gminy. Aby nie dekonspirować żołnierzy nie przeprowadzali oni akcji na własnym terenie. Wykonywali je w sąsiednich placówkach, a akcje na terenie Gminy Łopuszno wykonywali żołnierze z innego terenu.

Wywiad

     Jedną z najważniejszych funkcji struktur Polskiego Państwa Podziemnego był wywiad (największy sukces w tej dziedzinie działalności opisane  jest w osobnym rozdziale). Codzienna praca wywiadu polegała na zbieraniu informacji z różnych źródeł. I tak:

Poczta

Wywiadem pocztowym zajmowało się co najmniej dwóch ludzi zatrudnionych na poczcie w Łopusznie. Byli to Eugeniusz Bekiel pełnił w Łopusznie funkcję listonosza i Edward Młynarczyk „Lepejko” (nie wiemy jaką funkcję pełnił na poczcie).
Od chwili wstąpienia do organizacji wykradali anonimy kierowane do żandarmerii. Dzięki porównywaniu próbek pisma z dokumentami znajdującymi się w urzędzie gminy udało się wykryć niektórych donosicieli, a co ważniejsze ostrzec zagrożonych.

 

Policja granatowa

Już jesienią 1939 roku przedwojenni policjanci otrzymali nakaz podjęcia służby w nowej strukturze utworzonej przez Niemców. Policja Polska Generalnego Gubernatorstwa znana jest lepiej jako policja granatowa. Pierwszym komendantem posterunku tej formacji był Lipowski, który prawdopodobnie współpracował z ZWZ. 19 marca 1942r. został on aresztowany i po śledztwie w więzieniu kieleckim został zesłany do obozu koncentracyjnego.
     Kolejnym komendantem na posterunku został Henryk Juściński skierowany tu z Bliżyna gdzie był przed wojną komendantem posterunku policji. Być może już w tamtym czasie był związany z konspiracją bowiem jego syn, Tomasz „Sęk”, był od lata 1943 roku w oddziale partyzanckim Pawła Stępnia „Gryf” z Kadry Polski Niepodległej. Henryk Juściński zostaje zaprzysiężony przez M. Stęplewskiego „Sergiusz” i przyjmuje pseudonim „Zakonnik”. W konspiracji pozostaje do początku lipca 1944 roku kiedy duża część żołnierzy Placówki Łopuszno otrzymuje rozkaz opuszczenia miejscowości ze względu na możliwe aresztowania (sprawa Landla „Felek” jest opisana niżej). Juściński wraz z synem i innymi policjantami (nie wiemy którymi) opuszcza Łopuszno i odtąd jest żołnierzem oddziału partyzanckiego M. Stęplewskiego „Sergiusz”.

 

Urząd Gminy

Ważnym miejscem działalności organizacyjnej i wywiadowczej był Urząd Gminy w Łopusznie. O działalności legalizacyjnej już pisaliśmy. Warto nadmienić, że z konspiracją związane też byli następujący pracownicy: Władysław Komisarczyk ,Albin Nowakowski, Stefan Rutkiewicz – wszyscy aresztowani przez Niemców 19 marca 1942 r. i po śledztwie w więzieniu w Kielcach zesłani do obozu koncentracyjnego. 

Podział na plutony

W związku ze wzrostem stanów liczbowych organizacji latem 1942 roku dokonano podziału członków organizacji na plutony. Początkowo na placówce utworzono jeden konspiracyjny pluton, ale dalszy rozrost organizacyjny sprawił, że niebawem utworzono dwa kolejne. 

 

Pluton I

Dowódcą plutonu był przez cały czas  Gajek Leon „Sęk”, zastępca Komendanta Placówki.

 

Pluton II

Początkowo dowódcą plutonu był kapral Antoni Bajek, ale zrezygnował z pełnienia funkcji. Latem 1943 roku jego miejsce zajmuje kapral Stanisław Ogonowski „Kluz” z Sarbic.

 

Pluton III

Pluton ten został utworzony latem 1943r. jego dowódcą od początku kapral Edward Młynarczyk „Lepejko”. Udało się ustalić, że w tym plutonie byli: Włodzimierz Goździejowski, Jan Marcinkowski, Kazimierz Supernat, Tadeusz Wnuk, Edmund Gąska, Jerzy Miszczyk, Jan i Feliks Mazurowie, Marian Wolak z Olszówki, Antoni Fidor, Stanisław Kałuża, Stanisław Pawłowski, Władysław Barwiński, Jan Cegieła, Józef Malinowski, Józef Ginter i trzej bracia Młynarscy.

 

Plutony były podzielone na drużyny obejmujące mieszkańców tej samej wioski. Niestety, poza wyjątkami, nie wiemy kto pełnił te funkcje:

Nowek: dowódca drużyny NN "Bałtyk",

Posterunek Żandarmerii

Żandarmi z posterunku w Łopusznie – pierwszy z prawej Karl Landl, drugi z lewej Otto Rhode

Początkowo posterunek mieścił się w jednym budynku z posterunkiem polskiej policji pomocniczej (tzw. policja granatowa) . Jesienią 1940 roku żandarmi chcieli się przeprowadzić do nowego lokum, ale nie dostali funduszy na remont, wybranego przez siebie, murowanego budynku dworskiego w Rynku.
     Jako tymczasowe lokum żandarmi wybrali nieukończony dom Stanisława Ptaka przy ulicy Przedborskiej. Właścicielowi nakazano wykończyć pomieszczenia na piętrze i tam zakwaterowali żandarmi. Jeden pokój zajął na swoją kwaterę komendant, a pozostałe trzy żandarmi. Dwa pozostałe pomieszczenia przeznaczone były na „biura” w których przesłuchiwano aresztowanych. Mieszkająca na parterze rodzina Ptaków dzień w dzień słyszała krzyki bitych ludzi. Ostatecznie żona właściciela z dziećmi wyprowadzili się i pomieszkiwała u znajomych.
     Jesienią 1941 roku żandarmi przeprowadzili się do dworskiego budynku przy rynku. Na parterze pod filarami mieściły się polskie sklepy, na ich zapleczu znajdowały się mieszkania. Wszyscy tam przebywający otrzymali nakaz opuszczenia lokali. Piwnice żandarmi chcieli zaadoptować na cele dla więźniów. Na piętrze zaś planowano urządzić mieszkania służbowe dla żandarmów. Z tym był największy problem bowiem pomieszczenia te nie były wykończone, a okupacyjne władze już raz odmówiły wsparcia finansowego na adaptację pomieszczeń. Tym razem żandarmi aby wykończyć pomieszczenia skonfiskowali nagromadzony przez księży materiał do dalszej budowy domu katolickiego. Zabrano: deski, belki, około 100 metrów wapna, 300 szt. cegły dzięki czemu wykończono pomieszczenia i odtąd budynek stał się miejscem kaźni polaków.

Landl Karl Adolf „Felek”

Adolf Karl Landl ze swoim koniem "Cezar"

Największym sukcesem wywiadowczym Placówki Łopuszno było pozyskanie do współpracy (przy jego wyraźnej chęci) żandarma z miejscowego posterunku. Adolf Landl przyjął pseudonim „Felek” i od jesieni 1941 roku przekazywał informacje na temat planowanych akcji, aresztowań, niemieckiej siatki szpiegowskiej ale też zdarzały się przypadki, że samodzielnie uwalniał aresztowane osoby. Szacuje się, że przekazane przez niego informacje mogły ocalić życie około 300 osób.
     Po stronie Placówki Łopuszno główną osobą koordynującą współpracę z Landlem był Mieczysław Stęplewski „Sergiusz”. Nie było by to jednak możliwe gdyby nie cała grupa żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego, którzy służyli za tłumaczy, łączników, skrzynki kontaktowe itd. Poniżej przedstawiamy tych których udało się ustalić:

 

Żurowska Natalia „Hanka” - nauczycielka w Łopusznie i od samego początku łączniczka Landla z „Sergiuszem” i Romanem Kowalczykiem „Konrad” (kierownik wywiadu w Rejonie, a następnie Podobwodzie),


Malaga Edward – syn kowala z Łopuszna, pracuje przy koniach żandarmów, jest łącznikiem "Sergiusza" z "Felkiem",


Kisłowska Jadwiga pomoc u lekarki Dammowej (to jej siostra) - za jej pośrednictwem utrzymywany jest (od jesieni 1941 r.) kontakt z Landlem. Sam „Felek” podkochuje się zresztą w łączniczce. Obie siostry wyprowadziły się z Łopuszna prawdopodobnie zimą 43/44 r.

Adolf Karl Landl "Felek"

Lenartowski Józef „Dentysta” – lekarz dentysta, który tłumaczy meldunki i raporty wykradane przez Landla. Pomaga przy tym jego żona, która przenosi przetłumaczone teksty. Poza tym oboje obserwują posterunek żandarmerii oraz nastroje wśród Niemców.


Stęplewska Sabina -  siostra M.Stęplewskiego „Sergiusz”, prowadzi sklep który służył za skrzynkę kontaktową. To tam przetłumaczone meldunki i raporty przynosi pani Lenartowska.

 

Juścińska Sabina - żona komendanta posterunku granatowej, Henryka Juścińskiego "Zakonnik", mieszkała na poddaszu domu M.Stęplewskiego "Sergiusz".

 

Juścińska Elżbieta "Ela" - córka komendanta posterunku policji granatowej, Henryka Juścińskiego "Zakonnik".

 

     Działalność "Felka" trwała do lata 1944 r. W ostatnich miesiącach wiele znaków wskazywało, że osoba żandarma, znajduje się w kręgu podejżanych o zdradę. Nie czekając na przyjad Gestapo, Komendant Placówki Łopuszno przy wsparciu Romana Kowalczyka „Konrad” (Komenda Podobwodu) zaaranżował uprowadzenie Landla (szczegóły niżej).

Ewakuacja Placówki

W pierwszej połowie lipca sytuacja wokół Karla Landla „Felek” stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Realne było jego aresztowanie co mogło pociągnąć za sobą tragiczne konsekwencje. Dowództwo AK postanowiło wyprzedzić niemiecki ruch i przeprowadziło ewakuację najbardziej zagrożonych żołnierzy, a niektórych nawet z rodzinami. Za przeprowadzenie akcji odpowiadał Komendant Placówki Łopuszno przy wsparciu Romana Kowalczyka „Konrad” (Komenda Podobwodu). Zaaranżowali oni uprowadzenie Landla pozostawiając mylne ślady: zakrwawiona czapka, ślady szarpaniny. 

     Podczas wyprowadzania Landla z Łupuszna jeden z żandarmów Nickel wypuścił za „Felkiem” służbowego psa Luksa. Nickel chcąc ratować własną skórę także chciał dołączyć do partyzantów. Nie udało mu się odnaleźć Landla więc próbował na własną rękę. Trafił pod Radoszyce gdzie dostał się do podziału partyzanckiego AK tzw. żandarmerii "Świta" (Komendant Podobwodu Radoszyce Konstanty Chabiera "Świt") którym dowodził starszy sierżant Władysław Nieruchaj "Wilk". Ten ostatni pracował wcześniej w Łopusznie stąd znał żandarma, który ostatecznie został zlikwidowany.
     Tego samego dnia kiedy sfingowano porwanie Landla dowództwo placówki nakazało opuszczenie miejscowości przez wielu żołnierzy. Obawiano się, że w odruchu zemsty Niemcy przeprowadzą pacyfikację Łopuszna. Wszyscy uciekinierzy utworzyli oddział partyzancki którego dowódcą został M.Stęplewski „Sergiusz”. Obóz założono w leśnej wiosce Nowek.

Akcje

Opisujemy tu akcje zbrojne i wydarzenia które odbyły się na terenie placówki oraz zdarzenia w których żołnierze z placówki brali udział:

19 marca 1942 r. - aresztowania

Pluton żandarmerii z Kielc wspierany zapewne przez żandarmów z Łopuszna przeprowadza aresztowania. Pojmani zostają: komendant posterunku policji granatowej Lipowski, ksiądz kanonik Aleksander Jankowski, lekarz Ośmiałowski, Jan Rubik kierownik szkoły polskiej w Łopusznie, Derfert komisarz Liegenschaft Łopuszno, Gołębiowski miejscowy fryzjer i Jankiel Garncarski – przewodniczący Judenratu z Łopuszna. Aresztowano także wójta gminy Łopuszno Władysława Kaczmarczyka mieszkającego w Jedle, Bronisława Kozioła i Jana Kowalskiego z Jasienia, Romana Przeniosło – sekretarza gminy Snochowice, Władysława Komisarczyka, Albina Nowakowskiego i Stefana Rutkiewicza – pracowników gminy Łopuszno. Poza terenem gminy aresztowano Henryka Kowalskiego naczelnik poczty w Rudzie Strawczyńskiej i Józef Kowalczyka z Promnika.
     Wszystkich osadzono ich w więzieniu w Kielcach. 8 września 1942 r. (po 6 miesiącach śledźtwa) wypuszczono: komisarza Liegenschaft Łopuszno, lekarza Ośmiałowskiego i księdza Jankowskiego (być może wolność odzyskali także inni, ale nie udało nam się tego ustalić). Pozostali zostali wysłani do obozu koncentracyjnego. Aresztowania miały raczej charakter prewencyjny i nie były efektem rozpracowania struktur podziemia. 

26 kwietnia 1943 r. - Antonielów

Szkolenie kolonistów niemieckich w Antonielowie - maj 1943 r.

Nie jest to akcja bojowa żołnierzy AK, ale zwykłej bojówki partyjnej. Chęć zdobycia alkoholu zakończyła się tragicznie dla mieszkańców dwóch wiosek. Z racji tragicznych konsekwencji opisujemy to wydarzenie (nie mamy zamiaru pochwalać bandyckich wyczynów bojówek GL).
      26 kwietnia 1943 roku do wsi Antonielów zamieszkałej w dużej części przez niemieckich kolonistów weszli członkowie bojówki Gwardii Ludowej, którzy w miejscowym sklepie „Konsumverrin” zażądali prowiantu i wódki. Właściciel sklepu nie zgodził się na to i doszło do strzelaniny w wyniku której śmierć poniosło 16 kolonistów. Bojówkarze odeszli w kierunku Naramowa i Skałki Polskiej, ale nie wchodząc do tych wiosek połączyli się w kompleksach leśnych wokół Radoszyc. Co ciekawe w historiografii komunistycznej akcja ta opisywana: „W odwet za hitlerowskie pacyfikacje oddział GL im. Ziemi Kieleckiej zaatakował zamieszkałą przez niemieckich kolonistów wieś Antonielów. W walce poległo 18 Niemców, spłonęły 3 zagrody”.

27 kwietnia 1943 r. - Naramów

Jeszcze w dniu strzelaniny koloniści niemieccy z Antonielowa zapowiedzieli zemstę i natychmiast przeszli do czynów. O swoich planach powiadomili posterunek żandarmerii w Łopusznie. Zebrali się przed świtem następnego dnia (27 kwietnia) w zagrodach Kocha i Lachmana. Tam zapewne dołączyli do nich żandarmi z Łopuszna. Ich celem miał paść Naramów, podczas wojny część wsi Rudniki z sąsiedniej Gminy Pijanów (dziś w granicach administracyjnych Gminy Łopuszno).
     Niemieckie siły otoczyły wieś posterunkami które miały za zadanie strzelanie do uciekających mieszkańców. Specjalne grupy weszły do wioski wrzucając do domów granaty. Uciekający z płonących domostw ludzie byli celem dla zewnętrznych posterunków.
     Na miejscu zamordowano 21 osób (9 mężczyzn, 4 kobiety i 8 dzieci) dodatkowo 5 osób było rannych z czego dwoje (kobieta i dziecko) zmarło w szpitalu w Końskich.

11 maja 1943 r. - Skałka Polska

Skałka Polska to część wsi Ewelinów, która wchodziła w skład Gminy Oleszno. Sołtysem wsi jest Antoni Łapot. Mieszkańcy wioski po pacyfikacji Naramowa uciekają z gospodarstw i ukrywają się w okolicznych lasach. Po kilku dniach, zmęczeni, wierzą zapewnieniom okupantów i swoich sąsiadów (kolonistów niemieckich), że represje za napad na mieszkańców Antonielowa nie będą już stosowane. 9 maja sołtys Łapot zwołał nawet zebranie wiejskie w którym zapewnił zebranych, że władze niemieckie apelują o powrót do pracy, a ukrywanie się może zostać uznane za potwierdzenie współpracy z partyzantami. Po burzliwych rozmowach mieszkańcy wioski powrócii do domostw w poniedziałek, 10 maja. Widząc to sołtys wsi natychmiast zameldował o powrocie w posterunku policji pomocniczej (Landwacha) w Antonielowie.
     Jeszcze tego samego dnia (10 maja) Niemcy przystąpili do działania. Już w południe Hauptman Wilfried Sander, komendant 22 pułku policji SS, zwołał naradę w celu omówienia pacyfikacji Skałki Polskiej. Na miejsce narady wybrano posterunek żandarmerii w Łopusznie. Jeszcze przed wieczorem do Łopuszna dotarli: Wilfried Sander, kapitan Gerulf Mayer – dowódca Komendy Rejonowej Żandarmerii w Kielcach, porucznik Hertl – komendant posterunku z Kielc i dwóch kolejnych oficerów z Kielc. W obecności części oficerów z posterunku w Łopusznie i członków policji pomocniczej z Antonielowa ustalono zadania podczas pacyfikacji wioski. W odprawie nie brał udziału Karol Landl „Felek” (żandarm współpracujący z Armią Krajową) bowiem nie był oficerem. Dopiero po naradzie i odjeździe Sandera oraz pozostałych oficerów dowiaduje się, że akcją ma kierować Mayer, a konni, w tym również Landl maja zajmować miejsce u jego boku.
     W łopuszańskim posterunku nakazano wszystkim wcześniej położyć się spać i dopiero późnym wieczorem Landl mógł się wymknąć. Dotarł do Jadwigi Kisłowskiej która była w tym czasie jego łączniczką i poinformował ją o planowanej pacyfikacji. Ta nie mogła skontaktować się z Komendantem Placówki, który przebywał w tym czasie poza domem, pomimo nocy pojechała jednak rowerem do leśniczego Zawady w Jasieniu. Ten z kolei przekazał ostrzeżenie sołtysowi Łapotowi, który – o czym wtedy jeszcze nie wiedziano – współpracował z Gestapo. Konfident nie tylko nie ostrzegł mieszkańców Skałki, lecz zdobyte informacje przekazał Adolfowi Golkemu, komendantowi posterunku w Antonielowie.

Koloniści z Antonielowia ze zrabowanym dobytkiem mieszkańców Skałki Polskiej

     Po północy 11 maja ekspedycja karna wyruszyła z Kielc. Około godziny 3:00 Mayer i jego ludzie dotarli do Łopuszna, skąd zabrali grupę żandarmów z tamtejszego posterunku. Następnie wyruszyli do Antonielowa, gdzie dołączyli do nich uzbrojeni volksdeutsche. Mayer polecił miejscowym Niemcom, aby po „zlikwidowaniu bandytów” udali się furami do Skałki i zabrali z tamtejszych gospodarstw całe mienie.

     Wieś otoczy kordon strzelców rozstawionych co 20-30 metrów, a na obu jej krańcach wystawione zostały posterunki uzbrojone w broń maszynową. Wewnątrz operować miały cztery trzyosobowe grupy policjantów i żandarmów, których zadaniem było „zniszczenie wroga w domach i zabudowaniach”. Kiedy siły niemieckie zajęły swoje stanowiska Mayer strzelił kilka razy z pistoletu krzycząc jednocześnie: „To bandyci strzelają” aby dać „alibi” dla zbrodniczych poczynań swojej ekspedycji. Część relacji podaje jednak, że sygnałem rozpoczynającym był trzykrotny gwizdek.

     Sołtys Łapot  na rozkaz Mayera zamknął się wraz z rodziną w swoim gospodarstwie. Niedługo później do zagrody sołtysa doprowadzono jeszcze rodzinę jego brata Władysława. Przed domostwem postawiono wartę.

     Pierwszą ofiarą pacyfikacji był agronom Antoni Fatalski, który był dowódcą miejscowej drużyny AK. Jego śmierć skłoniła niektórych mieszkańców do poszukiwania schronienia. Niedługo później zastrzelono Stefana Komisarczyka, który usiłował wyminąć niemiecki kordon. Można powiedzieć, że od tej chwili chodzące po wiosce patrole strzelały do wszystkich spotkanych ludzi. Uciekający z wioski byli likwidowani przez zewnętrzne ubezpieczenie. Część mieszkańców ukryła się w zakamarkach domostw licząc na szczęście.

Grabież polskiego majątku podczas pacyfikacji Skałki Polskiej.

     Po zakończeniu akcji likwidacji do wsi zaczęły zjeżdżać wozy niemieckich kolonistów z Antoniowa i Skałki Niemieckiej. Ładowano na nie wszystko co mogło być przydatne w gospodarstwach. W tym samym czasie ciała zamordowanych wciągano do wnętrza budynków. Po zakończeniu tych czynności podpalono wioskę. Niektórzy z ukrytych musieli opuścić wtedy swoje skrytki i padali ofiarą niemieckich kul.
     Z wioski liczącej w 1943 roku liczyła 18 gospodarstw i około 120 mieszkańców zamordowano 91 osób. W gronie ofiar znalazło się 29 mężczyzn, 23 kobiety, 21 dzieci i młodocianych w wieku 7–18 lat oraz 18 dzieci poniżej 7. roku życia. Oczywiście przeżyli pacyfikację sołtys Antoni Łapot i jego brat Władysław z rodzinami. Poza nimi ocalało jedynie dziewięciu mieszkańców.
     Pożar który miał zatrzeć ślady morderstw strawił wszystkie budynki wioski (spłonęły także zabudowania sołtysa i jego brata). Ocalały jedynie dom i kuźnia należące do rodziny Fatalskich. Należy wspomnieć, że do gaszenia pożaru jechała straż pożarna z Mieczyna, lecz nie dopuściły jej niemieckie posterunki.

     Rankiem 12 maja żandarmi z Łopuszna i volksdeutsche z Antonielowa urządzili obławę na ludność polską, która przybyła na zgliszcza Skałki. Postrzelono wtedy jedną osobę, a cztery inne zatrzymano. Niemcy puścili wolno dwie kobiety, lecz rozstrzelali ujętego Tadeusza Lesiaka oraz dziesięcioletniego N.N. chłopca. Tym samym liczba ofiar pacyfikacji wzrosła do 93 osób. Zwłoki obu zamordowanych wrzucono do kuźni Fatalskich, którą następnie podpalono.
     15 maja na polecenie Niemców sołtysowi pobliskiego Ewelinowa, Antoni Ociepka, zorganizował pochówek ofiar. Złożono ich w zbiorowej mogile, którą wykopano na środku wsi, przy skrzyżowaniu wiejskiej uliczki z drogą łączącą Ewelinów z Antonielowem. Dokładnie w tym miejscu stoi teraz pamiątkowy pomnik.
     Sołtys Antoni Łapot zamieszkał w Ewelinowie. Pod koniec lipca 1943 roku został zastrzelony przez żołnierzy AK z oddziału Mieczysława Tarchalskiego „Marcin”. Widok rozmiaru tragedii złamał serce brata zdradzieckiego sołtysa. Władysław Łapot zgłosił się do kieleckiego Gestapo i odwołał wszystke swoje meldunki na mieszkańców Skałki. Został za to zesłany do obozu koncentracyjnego gdzie zginął.

Koniec sierpnia 1943 r. - rozbicie punktu skupu

Wieczorem w Łopusznie dwaj żołnierze z Placówki Pijanów (Józef Nowakowski „Boruta” i drugi nieznany z nazwiska) rozbili punkt skupu zboża niszcząc wagę i zabierając listę z zalegającymi rolnikami oraz czysty kwitariusz z podbitymi pieczątkami na którym wypełnialiśmy i dawaliśmy zaufanym rolnikom jako dany rolnik wywiązał się z kontyngentu co robiło wielkie zamieszanie w skupie zboża w gminie Łopuszno. 

13 grudnia 1943 r. - egzekucja na Kościółku

Aresztowania w Wielkiej Wsi koło Niekłania przeprowadzone przez Niemców w październiku 1943 roku dotknęły wielu osób. Tragiczny los niektórych z nich zakończył się w Łopusznie. Cześć z aresztowanych przewieziono na dalsze śledztwo w więzienia w Kielcach. Wśród tych osób znaleźli się między innymi Franciszek Siudek „Gajowy”, Tadeusz Baruk „Semafor” oraz podporucznik Karol Niedzielski „Dobosz” (kwatermistrz II Zgrupowania Zgrupowań Partyzanckich Armii Krajowej „Ponury”). Wraz z dwunastoma innymi mężczyznami zatrzymanymi w okolicach Wzdołu Rządowego w powiecie kieleckim, zostali oni 13 grudnia 1943 r. rozstrzelani na skraju lasu w pobliżu cmentarza w Łopusznie (miejsce to nazywane jest Kościółek).
     Zamordowani mieszkańcy ziemi koneckiej zostali ekshumowani w 1945 roku. Ich personalia udało się ustalić między innymi na podstawie obwieszczeń niemieckich o wykonanej egzekucji. Rozpoznały ich również rodziny. Franciszek Siudek oraz Tadeusz Baruk został złożeni na cmentarzu w Łopusznie, natomiast Karol Niedzielski spoczął na cmentarzu w Niekłaniu

Koniec lipca 1944 r. - opanowanie Łopuszna

Pod koniec lipca 1944 r., kiedy w atmosferze paniki przed zbliżającym się frontem, wynieśli się z Łopuszna, na kilka dni żandarmi oddział partyzancki M. Stęplewskiego „Sergiusz” wszedł wieczorem do miejscowości. Partyzanci rozbili drzwi od posterunku żandarmerii, a mieszkańcy zabierali wyposażenie które wcześniej zarekwirowali im Niemcy. Na koniec, to co zostało, zostało rozdane najbiedniejszym. Następnie partyzanci stanęli na Rynku w dwuszeregu i odśpiewali Hymn Polski. Przed odejściem z miejscowości żołnierze zjedli poczęstunek posiłek przygotowany przez Zygmunta Kwaśniewskiego.

Żołnierze placówki:

Nie jest znana dokładna lista żołnierzy Placówki. Być może błędnie podajemy pisownię niektórych nazwisk, o większości nie mamy informacji biograficznych dlatego prosimy o pomoc.

Źródła

Opracowując powyższy tekst korzystaliśmy z następujących publikacji:

Publikacje:
Borzobohaty W.: „Jodła”,
Felcman S.: Podwójna gra,
Hillebrandt B.: Partyzantka na kielecczyźnie,
Pastuszka Stefan Józef: Skałka Polska
Pietraszek I.: Komendant „Gryf” i jego żołnierze,
Strony internetowe:  
http://www.lopuszno.pl/dla-turysty/historia
http://zslopuszno.pl/index.php?art=420&xmenu=77
http://www.lopuszno.pl/assets/lopuszno/media/files/48f6cf1c-03cc-4565-8a02-13069c4e289f/wiesci-58.pdf
http://polska-zbrojna.pl/home/articleinmagazineshow/21805?t=Swoj-czy-obcy-

Wróć